Gubię się trochę. Szukam gdzie co jest… I po co to komu było hę?
No ale dobra, dajmy im szansę.
Co u mnie?
Zaczęła się rutynka, w związku z czym Moi już zastanawia się nad zmiana pracy. Chyba niezdrowo tak często zmieniać nie?
Jednak najwyższy czas zabrać się za coś bardziej ambitnego. Przestać się w końcu opierniczać.
Na poczatek myśle o wolontariacie w jakiejś przyjemnej instytucji typu National Museum of Scotland, albo Botanical Gardens.
Tak, już można na łono natury. W Edinburgh’u krokusy juz wzeszły i dzwonki, takie filetowe ładne zakwitły.
Codziennie zaś w drodze do pracy mijam miejsce, gdzie krzaki magnolii nadal mają kwiaty.
Na poczatku myslałam, że sztuczne, ale konsultowałąm się z Sis i potwierdziła, że jak najbardziej autentyczne i żywe.
A przy ostatnich lekkich powiewach wiatru można było zobaczyć takie oto zjawisko:
Wiaterek
Nie wiem, czy wspominałam o tym, że brałam udział w zeszłorocznych obchodach Samhuinn czyli Halloween, a co za tym idzie, zostałam członkinią Beltane Fire Society.
To z kolei wiąże się z udziałem w nadchodzacym Beltane.
Nie mogę się już doczekać.
Poprzednio byłam steward’em, teraz… nie powiem jeszcze
Niedługo będzie jakiś update więc pewnie zdradzę więcej.
Aha. wracam do studiów nad Stygmatyzacją Czarownic w Historii.
Najfajniejsze w byciu na Wyspach jest to, że ma się dostęp do niesamowitej literatury i spotyka się fantastycznych ludzi.